XL XL
 
Kto jest kim w Voo Voo
Twórczość VOO VOO i jego członków
To i owo na inne tematy

VOO VOO
OOV OOV
XL
grudzień 1998 - str. 50


Po "afrykańskim" tryptyku, czyli "Łobi Jabi", "Zapłacono" oraz "Rapatapa-to-ja", Wojciech Waglewski wraz z zespołem wykonał kaskaderski numer. Spośród siedmiu utworów na płycie, w tym czterech długich, ponad siedmiominutowych, żaden nie odwołuje się do etnicznego, pogodnego oblicza grupy. Już pierwszy utwór, "Dwa w jednym", zapowiada radykalną zmianę wizerunku. Niezwykle mocne, skompresowane bębny, okaryna, jungle'owa gitara Waglewskiego, saksofonowy motyw przypominający wczesne nagrania zespołu. Całość brzmi jak skrzyżowanie pierwszej płyty Voo Voo z Portishead. Równie ciekawie w utworze następnym, głównie za sprawą drum'n'bassowych rytmów, które zdominowały zresztą "oov oov".
Jungle, drum'n'bass. Ktoś mógłby pomyśleć, że Waglewski, tak jak wielu, próbuje zdyskontować popularność tych gatunków. Jednak nic z tego. Po pierwsze - tę muzykę od początku do końca grają żywi ludzie, nie zaś programy komputerowe. Ludzie - umiejętnie wykorzystujący wspomnianą ludową okarynę, skrecze (w tej roli syn lidera), przesterowane brzmienie trąbki, wzbudzone, nałożone na siebie gitary. Po drugie - rozbudowana formuła utworów pozwala, po raz pierwszy na płytach Voo Voo, ujawnić instrumentalne możliwości muzyków. Saksofon Mateusza Pospieszalskiego i trąbka gościa na płycie, Antoniego "Ziuta" Gralaka, brzmią imponująco. Także Waglewski pokazuje swoje umiejętności w interesującym solo gitarowym w utworze "Nuty, dźwięki", o roli Piotra "Stopy" Żyżelewicza wspominałem. Po trzecie - rozbudowane improwizacje sprawiają, że na albumie (może z wyjątkiem "Cudnie") nie ma tradycyjnych piosenek. Nawet "Wzgórze" z udziałem Kasi Nosowskiej - "magiczne" i senne, z "udziwnionymi" harmoniami, odbiega znacznie od klasycznych radiowych przebojów. Po czwarte wreszcie - płyta iskrzy wręcz bogactwem pomysłów: oto tekst Witkacego uzupełnia schizoidalna gitara i "techno" riff, zaś w "Dołku" pojawia się jazzowy temat. Zamykający płytę "Będę żył" - duet Waglewskiego i Pospieszalskiego (otwierający zresztą w instrumentalnej wersji płytę zespołu Osjan), utrzymany jest w skali góralskiej. Można powiedzieć, że Waglewski wraca nim do nowosądeckich korzeni, a jednocześnie podsumowuje wspólne koncerty obu muzyków.
"oov oov" to eksplozja rytmów, aranżacji, tekstów, instrumentalnych pomysłów. Płyta smutna, a chwilami przygnębiająca. Łącząca nową stylistykę z początkami, z pierwszym albumem oraz "Sno-powiązałką". W moim prywatnym rankingu płyta roku.
Autobus jechał długo już / I nigdzie nie stanął - śpiewał Waglewski w jednym z najbardziej tajemniczych utworów na debiutanckim "Voo Voo". Autobus z jego orkiestrą jeździ już od czternastu lat i nie zatrzymuje się. Wręcz przeciwnie: "oov oov" dowodzi, że wciąż nabiera szybkości.

Mariusz Czubaj



(c) 1998 XL