Buduję wielką Flotę Zjednoczonych Sił
By razem zwalczyć niebezpieczny Styksu wir
 
   Ogólnonarodowe wezwanie do tworzenia i korzystania z maszyn latających typu rampa-woda nie mogło pozostać bez odzewu grona osób związanych z pierwowzorem wszystkich wodnopłatów. To właśnie nasza artystyczno-marynistyczna grupa lotników od miesięcy i lat jedynie poprzez nuty, dźwięki oraz przy wykrzystaniu siły mięśni, ducha i wyobraźni wznosiła się i opadała na wyżyny twórcze.
   Pierwsza, stworzona w celach szkoleniowych wersja machiny wydawała się na owe czasy wystarczająca. Jednak w konfrontacji z maltańskimi wymogami wehikuł wymagał modyfikacji a wręcz ponownego podejścia do problemu. Na szczęście był ktoś kto mógł nam doradzić...
   Nieformalnym szefem naszego zespołu konstruktorów był kierownik-wieszcz Wojtek Waglewski. Stwarzając mu odpowiednie warunki do pracy poprosiliśmy o kilka wskazówek konstruktorskich.
 
Siedzę w wannie i gapię się w sufit
A mury niosą rozmowy jakichś ludzi
 
   Czym prędzej uciszyliśmy więc hałaśliwych sąsiadów i pozwolilismy kierownikowi tworzyć.
 
Siedzę w wannie a sufit tak biały
W tej białości niemal doskonały
I choć trochę brakuje przestrzeni
To te chwilę spokoju trudno przecenić
 
   Aha ! - pomyśleliśmy - rozpoczął. Zapytaliśmy więc czym się mamy inspirować.
 
na razie przyglądam się bacznie
życiu motyli, życiu mrówek, życiu pcheł
 
   Jasne. Oczywiste. Klarowne. Nie ma piękniejszej doskonałości i doskonalszej piękności ponad naturę. Zatem inspirować się mamy tym co nas otacza. Tymczasem wieszcz kontynuował.
 
Myślę o tym co powiedział pewien malarz, że
To największy cud i trudno większy znaleźć, że
Choćbym tak siedział w tej wannie przez lata
To nie zniknę
 
Rycina nr 1 (148 109 bajtów)   Druga część wypowiedzi była równie klarowna jak poprzednia. Tak długo nie znikniemy w przestworzach jak długo będziemy w naszej maszynie biernie siedzieć. Ba ! Siła mięśni ludzkich, niezależnie czy przy starcie czy też w trakcie samego lotu musi dodać nam skrzydeł. Skrzydeł !? No jasne. Projekt musi zawierać skrzydła.
   No ale jak rozwikłać zagadkę "pewnego malarza"? Czyżby chodziło o połączenie perfekcji natury z wyobraźnią sztuki? Wydawało się że bez wycieczki do galerii się nie obędzie. Nagle, jak jeden mąż puknęliśmy się wszyscy w czoło - Leonardo. Z jego geniuszu powinniśmy czerpać.
 
To jest okrągła dość rzecz
Która nazywa się...
 
Rycina nr 2 (158 890 bajtów)Wannolot - dokończyliśmy gromko i radośnie.
   Stanął przed nami kolejny problem. Czy zdać się na swobodne szybowanie, czy też skorzystać z jakiejś formy śmigła ? A jeżeli tak to śmigło przednie (klasyczny samolot) czy górne (helikopter)?
 
To wcale mnie nie nęci
Ta stategia śrubokręta
Jak się wkręcić lub wykręcić
 
   Racja, użycie śmigła wprowadzi tylko zbędne drgania kadłuba, a także znacznie zaangażuje nasz budżet.
 
Pomachamy skrzydełkami wio
Myślę, że zabierze jeszcze się ktoś
 
Rycina nr 3 (160 599 bajtów)   Czyli nadszedł czas na wyznaczenie pilota. Wzrok padł na Grzegorza Werstlera, który jako grafoman dawno już korzystał z fluktuacji fal powietrza w celu uzyskania określonego rezultatu czasoprzestrzennego.
 
Co robią moje nogi na suficie?
 
Wygląda na to że kierownik-wieszcz analizował układ kokpitu.
 
W górze róże a ja w dole
 
Domyśliliśmy się, że chodzi o pozycję horyzontalną pilota umieszczonego w kwiecistej kabinie
 
Siedzę sam pod czarnym parasolem
I trochę martwi mnie fakt
że ktoś posadził mnie w tak olbrzymim holu
że nie widać w nim ścian
I na nic cała ta kontrola tak racjonalnej mojej głowy
Gdy ciało moje gdzieś ucieka
I już się ślizga po podłodze
 
Wobec wątpliwości kierownika należało dopasować kabinę do ciała, a to ze względu na zmniejszenie oporów ruchu jak i ze względu na wygodę naszego pilota.
 
pościgu nie ułatwia ta ułańska czapka z pomponem
 
   Znacząco spojrzeliśmy na pilota czy wziął sobie do serca wskazówkę wieszcza. Tak ? A zatem moglismy już przystąpić do szkolenia w temacie rozgrzewki koniecznej przed każdym lotem.
 
Siedzę
Podnoszę się
Wstaję
Podnoszę lewą rękę
Podnoszę prawą rękę
Zaczynam poruszać
Najmniejszym palcem lewej ręki
Zginam - prostuję
Otwieram oczy
Widzę
Powoli zaczynam wykonywać
Okrężne ruchy głową
Trochę boli
Szyja - kark
Zginam lewą nogę
Prostuję lewą nogę
 
   My przystąpiliśmy już do konstruowania tymczasem wieszcz snuł wizje dotyczące pierwszego lotu.
 
teraz unoszę się do gwiazd
Tak jak one malutki czuję się wśród chmur
Tylko chwilę byłem wielki - teraz lecę coraz wyżej
Znikam!
 
Rycina nr 4 (167 500 bajtów)   Wygląda na to, że kierownik wróżył nam baaaardzo długi lot. Dłuższy nawet niż jezioro. Myli się jednak ten kto myśli że za wszelką cenę będziemy lądować na wodzie. Polecimy dalej.
 
Jeszcz parę metrów, jeszcze parę metrów
Kikuty drzew, tak kiedyś znajome
Wrogie dziś, kaleczą mnie
 
Dobrze że jednak Wannolot posiada kadłub. Grzegorz pokaleczyłby się.
 
Za mną stutysięczny tłum
Biernie patrząc w jeden punkt
 
Czy się aby nasz kierownik nie zapędził w swej wizji ? Niech pomyśli lepiej o bardziej konkretnych sprawach.
 
A jeśli będzie wtedy padał śnieg
I otuli ludzi w biały pled
 
   Tę możliwość odrzuciliśmy jako zdarzenie o niskim prawdopodobieństwie wystąpienia.
 
Jaka to data
Jakbyś nie liczył to
Wypada właśnie dziś
To dzień po którym już
Choćby koniec świata
A dzień ten potrwa pewnie
Jeszcze parę dni
 
   Czyżby aż tylu śmiałków miało stawić się na starcie ? Czy konkurencja będzie duża. Czy trema nie zwiąże skrzydeł ? Pełne wątpliwości spojrzenia spoczęły na wieszczu
 
od nadmiaru win
Przegapiłbym ten jeden znak
Rozminął bym się z nim
 
   Tak ! Będziemy dzielni, czyści, uczciwi. Nie wspomożemy się dopingiem.
 
znowu tu wlazł
Napina łuk celując w nas
 
   Zbaranieliśmy. Czyżby ktoś szykował próbował nas zdyskontować? Nieuczciwa konkurencja? Eeee, wierzymy jednak w nieprzekupność jury.
 
Składam myśli, które porozrzucał wiatr
po mym pokoju
 
   I tak dobrnęliśmy do końca projektowania. Było już późno i wiał zimny wiatr więc rozeszliśmy się do domów skrywając naszą machinę na ponad 3 miesiące. Wieszcz na odchodne rzucił pożegnalnie:
 
Coś mówi mi, że jeszcze wszystko będzie możliwe
 
 
ABX 1999
cytaty W.Waglewski
ryciny M.Kędziora-Nowak